18 PAŹDZIERNIKA – “MĄŻ MOJEJ ŻONY” – SPEKTAKL…

O  “Mężu  mojej  żony”  Formacji  Artystycznej  KANDYD 2

Śląską premierę tej popularnej niemal na całym świecie komedii przygotowała Formacja Artystyczna KANDYD 2. Spektakl wyreżyserował po mistrzowsku Henryk Adamek.

Śmiechu jest co niemiara, ale i mądrych refleksji nie brakuje – wszak autorem tej scenicznej zabawy jest pisarz wybitny. Co jest lepsze: życie w kłamstwie, czy dochodzenie do prawdy, choćby wydawała się najgorsza i najgłupsza w świecie. Prawda jest prawdą – to tyle i aż tyle. Na spektaklu nie tylko bawimy się, ale i zastanawiamy nad kondycją mężczyzn i relacjami damsko-męskimi w dzisiejszych czasach. Łatwo nie jest. Czy należy wyłącznie odbębnić dniówkę, obejrzeć mecz w TV, poćwiczyć z ciężarkami, czy też uprać, ugotować, pomóc przy wychowaniu dzieci? Co jest bardziej męskie, co mniej…

Henryk Adamek powierzył role w swoim spektaklu znakomitym aktorom Dariuszowi Wiktorowiczowi i Dariuszowi Niebudkowi. Obaj są ulubieńcami śląskiej publiczności znanymi nie tylko z teatralnych scen, ale i z filmu, telewizji, estrady. Jak mówił reżyser przed premierą: Obaj mają “to coś “, co powinni mieć aktorzy, wcielający się w głównych bohaterów. Potrafili zawierzyć  tekstowi i ożywić go na scenie. Dodatkowo, Darek Niebudek świetnie posługuje się gwarą, a to w przypadku tego spektaklu jest bardzo ważne, w szczególności, gdy wystawia się go na Śląsku. Będzie używał śląskiego z okolic Chorzowa i Świętochłowic. Chociaż Niebudek nie jest rodowitym Ślązakiem, to dzięki doskonałemu, muzycznemu słuchowi opanował godke perfekcyjnie. Polska wersja sztuki, to świetna robota tłumaczki Anny Tuszyńskiej.

Dariusz Wiktorowicz (Edmund) jest skupiony, starannie dobiera argumenty, czasem wstrzymuje śmiech, to znowu łezkę. Spokojnie tłumaczy swoje racje, z godnością odpiera żywiołowe, wręcz siłowe argumenty. Pomału, ale uparcie dąży do spełnienia swojej wizji przyszłości, poddaje się i walczy, upada i się podnosi. Nawet pije wbrew sobie, ale dla dobra sprawy. Konsekwentna, przemyślana w każdym szczególe rola sponiewieranego życiem, ale kochającego człowieka. Dariusz Niebudek (Zeflik) to jego przeciwieństwo. Inteligentny inaczej… Silny, wysportowany, prędzej mówi niż myśli, łatwiej zdobywa serca widzów. Szybko coś akceptuje i jeszcze prędzej się wycofuje. Serce na dłoni. Najpierw przywali, ale potem przytuli… Można tak bez końca. Zadanie aktorskie tylko pozornie ma łatwiejsze do wykonania. Obaj aktorzy perfekcyjnie tworzą swoje teatralne postaci. Niekończące się brawa towarzyszą im po brawurowym finale.

 Komedia “Mąż mojej żony” to niewątpliwie jedna z najlepszych sztuk, które wyszły spod pióra chorwackiego dramaturga. Do jej obejrzenia wszystkich serdecznie namawiam.

Recenzja:

“Nie dajmy się zwariować!”
Witold Kociński
Śląsk nr 6

CENA BILETU NA SPEKTAKL – 40 ZŁ